http://www.oldtyper.pl/
OLDTYPER to dźwiękowy program dla klawiatury Twojego komputera. W jednej chwili głuchy tupot plastiku zamienia w autentyczny odgłos maszyny do pisania.
Cokolwiek piszesz - nabierze to znaczenia z klawiaturą OLDTYPER.
Nasz program jest bardzo lekki, prosty i łatwy w obsłudze. Instalacyjne wymagania techniczne spełnia każdy PC, który pracuje w systemie Windows. Możesz korzystać z klawiatury OLDTYPER, kiedy tylko chcesz. W ciągu kilku minut program znajdzie się na Twoim pulpicie. Wypróbuj bezpłatną 7-dniową wersję klawiatury OLDTYPER już teraz!
niedziela, 27 czerwca 2010
KIERUNKI HUMANISTYCZNE: LINGWISTYKA – W CO NALEŻY SIĘ UZBROIĆ?
Studia lingwistyczne to nie tylko dogłębna nauka języków obcych, ale także zapoznanie się z historią, kulturą i obyczajami danego kraju.
PIERWSZE INWESTYCJE
Jako że w większości przypadków kierunki lingwistyczne wymagają wyników maturalnych tylko z dwóch przedmiotów: języka polskiego i wybranego języka obcego (obydwa na poziomie rozszerzonym), to jedynymi inwestycjami są dobre książki i słowniki, ewentualnie kursy językowe na CD i, oczywiście, sumienne przygotowania do matury. Dobrze jest też pomyśleć o wakacjach w kraju, którego język zamierzacie studiować, np. przyszli romaniści powinni wybrać się do krainy serów i win – Francji, natomiast skandynawiści niech pomyślą raczej o wycieczce do Szwecji, Danii, Norwegii bądź Finlandii, w zależności od wybranego języka.
PIERWSZE BATALIE: NIESPODZIANKI I ROZCZAROWANIA
Gdy już najbardziej stresujący okres – wyczekiwanie na wyniki – będziecie mieć za sobą i zostaniecie oficjalnie zarejestrowani na danym wydziale, w internetowym systemie rejestracji studentów, możecie śmiało ściągać z sieci plan zajęć i ruszać po kupno najpotrzebniejszych rzeczy, tzn. długopisów, kolorowych zakreślaczy (najlepiej cały zapas) oraz segregatorów, kartek do notowania i różnego rodzaju koszulek – za pomocą tych „akcesoriów” gromadzenie notatek i kserówek jest, wierzcie mi, najwygodniejsze i najprostsze. Studenci często też zaopatrują się w pojemną torbę lub plecak na ogromne księgi do gramatyki i literatury.
Mówi się, że pierwszy rok jest najtrudniejszy ze względu na kontrast pomiędzy szkołą średnią a studiami wyższymi. Wykładowcy nie są w żadnej mierze pobłażliwi, nie akceptują nieprzygotowań, a system oceniania jest zawężony (skala ocen: od 2 do 5). Na wykładach, trwających bite półtorej godziny, trzeba notować szybko i dokładnie, bo profesorowie nie są skłonni do powtarzania, a tym bardziej do zapisywania na tablicy, czy notowania...
Jednak wykłady mają też swoje plusy – obecność nie jest wymagana (aczkolwiek zalecana), nie trzeba być też stale przygotowanym (pamiętając, że na koniec semestru lub po całym roku nadchodzi sesja egzaminacyjna, więc lepiej uczyć się na bieżąco).
Co innego, jeśli chodzi o tzw. ćwiczenia. Są to zajęcia w małych grupach, po 15-20 osób, na których przyswajacie wiedzę praktyczną, a co za tym idzie – obecność i przygotowanie do lekcji są obligatoryjne. Ćwiczenia nie są natomiast tak ciężkostrawne jak wykłady, a zagadnienia są tłumaczone klarownie po kilka razy. Wszystko to dotyczy przeważnie każdego kierunku studiów licencjackich (3-letnich) i magisterskich (2-letnich), ale wydziały lingwistyczne różnią się tym, że na drugim roku główny język obcy staje się językiem wykładowym (np. na italianistyce będziecie słuchać o historii Włoch po włosku). Dlatego są tacy, których zdaniem właśnie ten rok jest najtrudniejszym orzechem do zgryzienia.
EGZAMINY
Nie trzeba się ich bać. Każdy wykładowca jest, co prawda, inny, ale zazwyczaj żaden nie śni się po nocach. Studenci lingwistyki zgodnie twierdzą, że egzaminy przyprawiające ich o gęsią skórkę to te z historii, literatury i gramatyki opisowej.
PERSPEKTYWY LINGWISTÓW
Możliwości pracy jest naprawdę wiele, a jeszcze więcej, jeśli języki obce łączy się z jakąś swoją pasją lub z innym kierunkiem (czego nie radzę robić przez pierwsze 3 lata jakichkolwiek studiów, ponieważ niesłychanie trudno piec dwie pieczenie na jednym ogniu, szczególnie na samym początku).
Po pierwsze, każdy lingwista, prędzej czy później, zajmuje się tłumaczeniami różnego rodzaju. Mogą to być po prostu teksty: piosenki, artykuły, książki, przewodniki, poezja itd. Tu każdy znajdzie swoje pole do popisu. Jest to praca przyjemna, raczej bez wychodzenia z domu.
Druga opcja to tłumaczenie konsekutywne, polegające na szybkim i sprawnym przekładzie „na żywo” czyichś wypowiedzi, np. na rozdaniu nagród czy na zgromadzeniu politycznym. Jest również tłumaczenie kabinowe (inaczej symultaniczne), czyli praca ze słuchawkami.
Po studiach językowych można również uczyć języków obcych, pisać podręczniki, słowniki, a także otworzyć szkołę językową, jeśli ma się żyłkę do biznesu. Znając świetnie co najmniej dwa języki obce, można naprawdę wiele osiągnąć, rozwijając się na wielu polach i osiągając sukcesy na całym świecie. Nie zapominajcie jednak, że nie wystarczy chodzić na zajęcia i zdawać egzaminy – trzeba samemu chcieć zgłębiać swoją wiedzę i interesować się światem. Dopiero wtedy otrzymacie cały komplet kluczy do sukcesu.
PIERWSZE INWESTYCJE
Jako że w większości przypadków kierunki lingwistyczne wymagają wyników maturalnych tylko z dwóch przedmiotów: języka polskiego i wybranego języka obcego (obydwa na poziomie rozszerzonym), to jedynymi inwestycjami są dobre książki i słowniki, ewentualnie kursy językowe na CD i, oczywiście, sumienne przygotowania do matury. Dobrze jest też pomyśleć o wakacjach w kraju, którego język zamierzacie studiować, np. przyszli romaniści powinni wybrać się do krainy serów i win – Francji, natomiast skandynawiści niech pomyślą raczej o wycieczce do Szwecji, Danii, Norwegii bądź Finlandii, w zależności od wybranego języka.
PIERWSZE BATALIE: NIESPODZIANKI I ROZCZAROWANIA
Gdy już najbardziej stresujący okres – wyczekiwanie na wyniki – będziecie mieć za sobą i zostaniecie oficjalnie zarejestrowani na danym wydziale, w internetowym systemie rejestracji studentów, możecie śmiało ściągać z sieci plan zajęć i ruszać po kupno najpotrzebniejszych rzeczy, tzn. długopisów, kolorowych zakreślaczy (najlepiej cały zapas) oraz segregatorów, kartek do notowania i różnego rodzaju koszulek – za pomocą tych „akcesoriów” gromadzenie notatek i kserówek jest, wierzcie mi, najwygodniejsze i najprostsze. Studenci często też zaopatrują się w pojemną torbę lub plecak na ogromne księgi do gramatyki i literatury.
Mówi się, że pierwszy rok jest najtrudniejszy ze względu na kontrast pomiędzy szkołą średnią a studiami wyższymi. Wykładowcy nie są w żadnej mierze pobłażliwi, nie akceptują nieprzygotowań, a system oceniania jest zawężony (skala ocen: od 2 do 5). Na wykładach, trwających bite półtorej godziny, trzeba notować szybko i dokładnie, bo profesorowie nie są skłonni do powtarzania, a tym bardziej do zapisywania na tablicy, czy notowania...
Jednak wykłady mają też swoje plusy – obecność nie jest wymagana (aczkolwiek zalecana), nie trzeba być też stale przygotowanym (pamiętając, że na koniec semestru lub po całym roku nadchodzi sesja egzaminacyjna, więc lepiej uczyć się na bieżąco).
Co innego, jeśli chodzi o tzw. ćwiczenia. Są to zajęcia w małych grupach, po 15-20 osób, na których przyswajacie wiedzę praktyczną, a co za tym idzie – obecność i przygotowanie do lekcji są obligatoryjne. Ćwiczenia nie są natomiast tak ciężkostrawne jak wykłady, a zagadnienia są tłumaczone klarownie po kilka razy. Wszystko to dotyczy przeważnie każdego kierunku studiów licencjackich (3-letnich) i magisterskich (2-letnich), ale wydziały lingwistyczne różnią się tym, że na drugim roku główny język obcy staje się językiem wykładowym (np. na italianistyce będziecie słuchać o historii Włoch po włosku). Dlatego są tacy, których zdaniem właśnie ten rok jest najtrudniejszym orzechem do zgryzienia.
EGZAMINY
Nie trzeba się ich bać. Każdy wykładowca jest, co prawda, inny, ale zazwyczaj żaden nie śni się po nocach. Studenci lingwistyki zgodnie twierdzą, że egzaminy przyprawiające ich o gęsią skórkę to te z historii, literatury i gramatyki opisowej.
PERSPEKTYWY LINGWISTÓW
Możliwości pracy jest naprawdę wiele, a jeszcze więcej, jeśli języki obce łączy się z jakąś swoją pasją lub z innym kierunkiem (czego nie radzę robić przez pierwsze 3 lata jakichkolwiek studiów, ponieważ niesłychanie trudno piec dwie pieczenie na jednym ogniu, szczególnie na samym początku).
Po pierwsze, każdy lingwista, prędzej czy później, zajmuje się tłumaczeniami różnego rodzaju. Mogą to być po prostu teksty: piosenki, artykuły, książki, przewodniki, poezja itd. Tu każdy znajdzie swoje pole do popisu. Jest to praca przyjemna, raczej bez wychodzenia z domu.
Druga opcja to tłumaczenie konsekutywne, polegające na szybkim i sprawnym przekładzie „na żywo” czyichś wypowiedzi, np. na rozdaniu nagród czy na zgromadzeniu politycznym. Jest również tłumaczenie kabinowe (inaczej symultaniczne), czyli praca ze słuchawkami.
Po studiach językowych można również uczyć języków obcych, pisać podręczniki, słowniki, a także otworzyć szkołę językową, jeśli ma się żyłkę do biznesu. Znając świetnie co najmniej dwa języki obce, można naprawdę wiele osiągnąć, rozwijając się na wielu polach i osiągając sukcesy na całym świecie. Nie zapominajcie jednak, że nie wystarczy chodzić na zajęcia i zdawać egzaminy – trzeba samemu chcieć zgłębiać swoją wiedzę i interesować się światem. Dopiero wtedy otrzymacie cały komplet kluczy do sukcesu.
Rozważania o Modzie
Czy zastanawiałeś się kiedyś, czym naprawdę jest Moda? W dzisiejszych czasach Moda to niesamowite zjawisko. Pewnie niewiele osób zdaje sobie sprawę, że to właśnie ona zazwyczaj reguluje nasz tryb życia, wpływa na nasze sukcesy i klęski, ona jest naszym życiowym przewodnikiem. Bo zazwyczaj właśnie Moda decyduje o naszych zarobkach, karierze zawodowej czy powodzeniu w kontaktach towarzyskich. I słusznie, bo przecież ubrania to integralna część każdej osobowości, część życia, z którą obcujemy, chcąc nie chcąc, na co dzień. I właśnie dlatego Moda odgrywa dzień w dzień ogromną rolę, szczególnie jeśli chodzi o rywalizację i inspirację.
W pracy, w szkole, na ulicy – wszędzie otaczają nas ludzie, z którymi porównujemy się poprzez ubiór. Nie ma dnia, żebyśmy nie skomentowali w duchu czyjejś sukienki czy ekstrawaganckich butów. Codziennie widzimy coś, co przyciąga naszą uwagę lub na co patrzymy mimochodem i oceniamy (z braku lepszego zajęcia) – czekając na metro, idąc podziemnym przejściem czy jadąc windą.
Mam znajomą, którą widuję pięć dni w tygodniu. Jest dość wysoką, szczupłą jasną brunetką o sarnich oczach. Zawsze zjawia się w swojej nowej stylizacji i zawsze jest to obiekt pożądania wielu koleżanek. Na domiar złego, ma długie, lśniące włosy, pięknie spięte w wysoki kucyk opadający na klatkę piersiową. Nie znam osoby, która nie chciałaby tak wyglądać!
Dla niektórych widok pięknej i szykownej koleżanki może być mocno przygnębiający, mnie jednak inspiruje. Apeluję do wszystkich kobiet - dorosłych, młodych i najmłodszych: nie ubierajcie się dla innych, ale dla samych siebie! Jak podpowiada "Dezyderata": „Porównując się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz gorszych i lepszych od siebie”. Ja jestem zdecydowanie za trzymaniem się własnego stylu (raczej klasyka z lekkim powiewem świeżych tendencji). To, co najbardziej teraz modne, to przecież... osobowość. Bezmyślne naśladownictwo trendów prowadzi do przeciętności, a tego każdy z nas boi się jak ognia. Oto motto hipstersów. Czyli jednej z najbardziej ulotnych i nieokreślonych subkultur. Zabawa stylami, estetykami, trendami subkulturowymi - z tego hipstersi tworzą współczesny modowy kolaż.
Pamiętajmy też, że Moda nie ogranicza się do sposobu ubierania. Coraz częściej spotykamy się ze zjawiskiem „modnych miejsc” (biegając po moim mieście dzień w dzień, mijam coraz to nowe, a już popularne i prestiżowe kafejki i knajpki, które budzą się do życia około godziny dziesiątej, a zasypiają bardzo późno, niemal zawsze wraz z ostatnim klientem).
Moda ma także swój wielki udział w przemyśle wyposażenia domu, ogrodu, w sztuce, a przede wszystkim w sposobie bycia. Chodzi się na awangardowe filmy oraz te wielkie, rozreklamowane produkcje, natomiast nie zawsze wypada chwalić się podglądaniem telewizyjnych seriali w czasie obiadu. Niestety każdy z nas ma jakieś słabości i kompleksy. Trzeba być świadomym swoich cech, a tuszowanie ich w nienaturalny sposób na pewno okaże się zgubne.
Najgorszym rozwiązaniem jest poddawanie się presji środowiska na zasadzie „kiedy wkraczasz między wrony, musisz krakać tak jak one”. Ten błąd często popełniają młodzi ludzie, gdy na siłę starają się być „cool”, między innymi stosując wszelkie rodzaje dopalaczy (papierosy już dawno nie są postrzegane jako "dżezi" czy chociażby "trendy"), wydając pieniądze na lewo i prawo i próbując w niezbyt przemyślany sposób naśladować swoje "modowe autorytety". Tacy, jak to się mówi, pozerzy wydają się być na pierwszy rzut oka zabawni, towarzyscy, ale w pewnym momencie nie wytrzymują napięcia, ich towarzyska maska pęka, a prawdziwa natura wypływa na wierzch jak oliwa, dużo bardziej wyrazista od wody. Następuje tak zwane "zdemaskowanie", które zazwyczaj niesie za sobą nieprzyjemne konsekwencje towarzyskie.
Moda wpływa na każdego z nas: kreuje nasz światopogląd, styl bycia i nastawienie do świata. Nie należy jednak zapominać o podstawowych wartościach, które powinny zajmować główne miejsca w życiowej hierarchii każdego z nas...
W pracy, w szkole, na ulicy – wszędzie otaczają nas ludzie, z którymi porównujemy się poprzez ubiór. Nie ma dnia, żebyśmy nie skomentowali w duchu czyjejś sukienki czy ekstrawaganckich butów. Codziennie widzimy coś, co przyciąga naszą uwagę lub na co patrzymy mimochodem i oceniamy (z braku lepszego zajęcia) – czekając na metro, idąc podziemnym przejściem czy jadąc windą.
Mam znajomą, którą widuję pięć dni w tygodniu. Jest dość wysoką, szczupłą jasną brunetką o sarnich oczach. Zawsze zjawia się w swojej nowej stylizacji i zawsze jest to obiekt pożądania wielu koleżanek. Na domiar złego, ma długie, lśniące włosy, pięknie spięte w wysoki kucyk opadający na klatkę piersiową. Nie znam osoby, która nie chciałaby tak wyglądać!
Dla niektórych widok pięknej i szykownej koleżanki może być mocno przygnębiający, mnie jednak inspiruje. Apeluję do wszystkich kobiet - dorosłych, młodych i najmłodszych: nie ubierajcie się dla innych, ale dla samych siebie! Jak podpowiada "Dezyderata": „Porównując się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz gorszych i lepszych od siebie”. Ja jestem zdecydowanie za trzymaniem się własnego stylu (raczej klasyka z lekkim powiewem świeżych tendencji). To, co najbardziej teraz modne, to przecież... osobowość. Bezmyślne naśladownictwo trendów prowadzi do przeciętności, a tego każdy z nas boi się jak ognia. Oto motto hipstersów. Czyli jednej z najbardziej ulotnych i nieokreślonych subkultur. Zabawa stylami, estetykami, trendami subkulturowymi - z tego hipstersi tworzą współczesny modowy kolaż.
Pamiętajmy też, że Moda nie ogranicza się do sposobu ubierania. Coraz częściej spotykamy się ze zjawiskiem „modnych miejsc” (biegając po moim mieście dzień w dzień, mijam coraz to nowe, a już popularne i prestiżowe kafejki i knajpki, które budzą się do życia około godziny dziesiątej, a zasypiają bardzo późno, niemal zawsze wraz z ostatnim klientem).
Moda ma także swój wielki udział w przemyśle wyposażenia domu, ogrodu, w sztuce, a przede wszystkim w sposobie bycia. Chodzi się na awangardowe filmy oraz te wielkie, rozreklamowane produkcje, natomiast nie zawsze wypada chwalić się podglądaniem telewizyjnych seriali w czasie obiadu. Niestety każdy z nas ma jakieś słabości i kompleksy. Trzeba być świadomym swoich cech, a tuszowanie ich w nienaturalny sposób na pewno okaże się zgubne.
Najgorszym rozwiązaniem jest poddawanie się presji środowiska na zasadzie „kiedy wkraczasz między wrony, musisz krakać tak jak one”. Ten błąd często popełniają młodzi ludzie, gdy na siłę starają się być „cool”, między innymi stosując wszelkie rodzaje dopalaczy (papierosy już dawno nie są postrzegane jako "dżezi" czy chociażby "trendy"), wydając pieniądze na lewo i prawo i próbując w niezbyt przemyślany sposób naśladować swoje "modowe autorytety". Tacy, jak to się mówi, pozerzy wydają się być na pierwszy rzut oka zabawni, towarzyscy, ale w pewnym momencie nie wytrzymują napięcia, ich towarzyska maska pęka, a prawdziwa natura wypływa na wierzch jak oliwa, dużo bardziej wyrazista od wody. Następuje tak zwane "zdemaskowanie", które zazwyczaj niesie za sobą nieprzyjemne konsekwencje towarzyskie.
Moda wpływa na każdego z nas: kreuje nasz światopogląd, styl bycia i nastawienie do świata. Nie należy jednak zapominać o podstawowych wartościach, które powinny zajmować główne miejsca w życiowej hierarchii każdego z nas...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
