poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Anegdotka Dziadka 8

**********

LEPIDOTERAPIA

Motyle (Lepidoptera) to bardzo poważny problem. Zaprzątał on umysły wielu wybitnych ludzi, żeby wymienić Steina, znanego z “Lorda Jima”, Nabokova, znanego z “Lolity”, Ojca Nabokova, znanego z Nabokova, Gałczyńskiego, znanego z trenu “Na śmierć motyla przejechanego przez ciężarowy samochód”1 itd. itd.

Spoglądając na motyla, odnoszę wrażenie, że jest to okruch innego świata, nieludzkiego świata czystej formy, która wprawdzie nic nie wyraża, ale robi to nad wyraz udatnie.
Wzmiankowany powyżej Stein wspomina egzotycznego motyla, który beztrosko siadł na zalanej krwią, jeszcze ciepłej twarzy zastrzelonego przed chwilą Malaja, żeby natychmiast przefrunąć na kielich pięknego kwiatu, a po chwili wylądować na kupce końskiego łajna, którą dyskretnie przykrył, rozkładając swe wspaniałe, secesyjne skrzydła o siedmiocalowej rozpiętości. (Opowieść Steina o schwytaniu tego motyla, jest jednym z subtelniejszych epizodów “Lorda Jima”).

Chciałem już podsumować te luźne dywagacje banalnym stwierdzeniem, że świat motyli interferuje ze światem człowieka tylko w świecie estetyki, gdy nagle uprzytomniłem sobie, że motyle odgrywają nad wyraz istotną rolę w gospodarce światowej, żeby wymienić ich zasługi w zapylaniu roślin, o ich wpływie na klimat globalny (np. dłuższa nieobecność motyli może spowodować katastrofalne w skutkach opady śniegu), żeby nie wspomnieć o zbrodniczych machinacjach motyla z Tokio, który kilkoma ruchami skrzydeł wywołał tornado na Florydzie (patrz Edward Lorentz, współwinowajca teorii chaosu).

**********

A ja dodam, że temat ten poruszany jest także w filmach fabularnych, chociażby w hicie kinowym "Efekt Motyla" z Ashtonem Kutcherem w roli głównej...

czwartek, 5 sierpnia 2010

Anegdota Dziadka 7

**********

Mam cudowny pomysł - powiedział Edisonowi pewien młody człowiek. - Chcę wynaleźć uniwersalny rozpuszczalnik: ciecz, która będzie rozpuszczać każdy materiał. Ale nie mam środków na realizację tej idei.
- Uniwersalny rozpuszczalnik? - zdziwił się Edison. - A w jakim naczyniu będzie go pan trzymał?

**********

Anegdota Dziadka 6

**********

Pewnego razu André Ampére, francuski fizyk i matematyk, zauważył brak swojego zegarka. Wysłał list do przyjaciela, u którego spędził ostatni wieczór. Zapytywał w nim, czy przypadkiem nie zostawił swojej zguby u niego. Adresat, przeczytawszy list, zobaczył w postscriptum: Przed chwilą znalazł się mój zegarek, więc nie trudź się poszukiwaniem.

**********

Anegdota Dziadka 5

**********

Geniusz matematyczny, Kurt Gödel, po emigracji do Stanów, starał się tam uzyskać etat na uniwersytecie w Princeton, ale bez amerykańskiego obywatelstwa było to niemożliwe. Żeby go otrzymać, trzeba było zdać egzamin z konstytucji USA. Przyjaciel Gödla, Albert Einstein, postanowił mu pomóc. Dał mu w prezencie egzemplarz konstytucji, zachęcając do nauki. Po kilku dniach zapytał, czy już nauczył się konstytucji. Gödel odpowiedział:
- Czego tam się uczyć! Ta konstytucja jest wewnętrznie sprzeczna logicznie!
- Nie musisz tego komentować, musisz odpowiedzieć tak, jak napisane – nalegał Einstein.
Gödel niechętnie na to przystał, ale gdy tylko rozpoczęło się przesłuchanie, niezwłocznie poinformował sędziego, że konstytucja jest wadliwa i próbował to udowodnić. Obecny w sali przesłuchań Einstein powstrzymał go przed tym, niemniej sędzia był skonsternowany. Miał wprawdzie poczucie humoru, ale to okazało się niewystarczające, żeby Gödlowi przyznać dobrą ocenę. Einstein, wtedy już bardzo znany w Stanach, zorganizował zbiórkę podpisów wielkich naukowców z Princeton popierających wielkiego logika i w końcu Gödel otrzymał obywatelstwo Amerykańskie i objął katedrę matematyki na tym Uniwersytecie...

**********

Anegdota Dziadka 4

**********

Zapytano Einsteina, w jaki sposób pojawiają się odkrycia, które
przeobrażają świat.
- Bardzo prosto. Wszyscy wiedzą, że czegoś zrobić nie można. Ale przypadkowo znajduje się jakiś nieuk, który tego nie wie. I to on właśnie robi odkrycie.

**********

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

My Blueberry Nights

Anegdota Dziadka 3

**************

Pewnego razu nauczyciel historii rugał przyszłego uczonego, Wiktora Weisskopfa:
- Ty nie znasz żadnych dat!
- Ja znam wszystkie daty, tylko nie wiem, co się wtedy wydarzyło.

**************

Anegdota Dziadka 2

**********

Na jednym z ekskluzywnych przyjęć z udziałem znanych osobistości, Marilyn Monroe zapytała Einsteina:
- Jak pan sądzi, profesorze, czy nie powinniśmy razem spłodzić dziecka? Miałoby moją urodę, a pański rozum.
- Nie sądzę, droga pani. Byłoby katastrofą, gdyby było odwrotnie.

**********

Anegdota Dziadka 1

****************

W którymś z małych miasteczek, w Texasie, młody imigrant, Chińczyk, otworzył restaurację o znakomitej kuchni. Wszyscy notable miasteczka przychodzili tam biesiadować.
Niestety, po pewnym czasie pojawił się problem: albo Chińczyk zostanie deportowany, albo musi uzyskać obywatelstwo amerykańskie, a w tym celu musi zdać egzamin z konstytucji i historii Stanów Zjednoczonych. Chcąc mieć pewność, że sprawa zostanie załatwiona pozytywnie, elita miasteczka zdecydowała, że egzamin ten przeprowadzi sędzia smakosz – stały klient tej restauracji.
Pierwsze pytanie sędziego brzmiało:
- W którym roku została uchwalona konstytucja Stanów Zjednoczonych?
Chińczyk bez wahania wypalił:
- 1492!
Sędzia się stropił. Zapytał:
- A w którym roku został zamordowany Abraham Lincoln?
- 1492!
Sędzia zadumał się głęboko, po czym zapytał:
- W którym roku Kolumb odkrył Amerykę?
- 1492!
- Brawo, chłopcze, to najważniejsza data w historii USA! Nie będę cię już męczył dalszymi pytaniami.

****************

O Dziadku

Postanowiłam podzielić się z cyber-światem, za którym (mam nadzieję) kryje się świat rzeczywisty, w którym ludzie rozmawiają ze sobą tak naprawdę i patrzą sobie w oczy, mogąc się w każdej chwili dotknąć - podzielić się anegdotami mojego Dziadka. Bardzo lubię ich słuchać, czasem są zabawne, czasem absurdalne, a jeszcze inne zmuszają do refleksji. Czasem też zastanawiam się, skąd mój Dziadek to wszystko wie. Anegdoty to jedna z jego specjalności, choć nie można powiedzieć, że tylko z tego słynie - jest przede wszystkim wybitnym matematykiem, fizykiem, inżynierem, który nie raz, nie dwa przyczynił się do powstania bardzo złożonej i ciekawej pracy badawczej.

W kolejnych postach będą pojawiać się odsłony coraz to nowych anegdot. Będzie je można również ściągnąć w pliku PDF ze strony MUVOK.COM - jest to Witryna Autorów, Czytelników i Wydawców. W TEJ społeczności Autorów KAŻDY ma szansę zaistnieć w świecie pisarzy, poetów i publicystów dzięki prostym narzędziom udostępniania utworów na MUVOK.COM ... Czytelnicy, wydawcy i fani mogą poczytać, pobrać pliki, skomentować i nawiązać kontakt z Autorami - i to bez logowania!

niedziela, 1 sierpnia 2010

Lisa Hannigan - 'I Don't Know'

PANCAKES by Lady Mafalda

Oto moja recepta na przepyszne NALEŚNIKI!!!
Otóż wbrew pozorom niewiele osób umie tę prostą potrawę przygotować w taki sposób, by czekający przy stole mieli ochotę na dokładkę zanim jeszcze dostali pierwszą porcję.
A ja mogę Cię tego nauczyć.

Przygotuj sobie głęboką miskę (z wysokimi ścianami, dość szeroką). Taką, by łatwo było Ci miksować, niekoniecznie ochlapując całą kuchnię płynem naleśnikowym.
Wsyp trochę mąki, na oko. Ze 3-4 pięści, powiedzmy sobie.
Wyżłób po środku mącznej górki miejsce na jaja. Następnie wlej jaja do wyżłobionego gniazdka. Ile jajek? Hm, 2 lub 3. W zależności od preferencji. Jeśli mają to być "dietetyczne" naleśniki, to 2 jaja.
Wlej 250 ml wody GAZOWANEJ (tak, gazownej), czyli szklankę. Najlepiej taką od małej Nutelli. A Nutella przyda Ci się później. To samo zrób ze świeżym, zimnym mlekiem.
Teraz, zanim jeszcze podłączysz do gniazdka mikser, dodaj do swojej magicznej mikstury szczyptę soli. Voila'! Nie, to jeszcze nie koniec. Zmiksuj. Aż do utraty wszystkich mącznych grudek.
Weź chochlę i sprawdź swoje nieusmażone naleśniki, zanurzając ją w płynie i przelewając tak, jakbyś sprawdzał(a) gęstość. Ma to przypominać konsystencją czekoladę Wedla.
Jeśli masz za rzadkie - dosyp troszkę mąki i zmiksuj. Jeśli wydaje się strasznie gęste i toporne - dolej ciutkę wody i mleka. Aż do uzyskania naleśnika idealnego. Nieusmażonego, oczywiście.
Teraz rozgrzej patelnię. Nasmaruj delikatnie tłuszczem, ale nie dużo, ponieważ to do naleśnikowego płynu masz wlać ze dwie łychy oleju (NIE oliwy z oliwek, bo nie będą smaczne, szczególnie na słodko).
Teraz już nie ma trudnych kroków - wylewasz 3/4 chochli na patelnię, kręcisz w powietrzy patelnią, by płyn dobrze się rozprowadził.
Weź drewnianą płaską szpatułkę i po paru minutach zacznij odklejać naleśnika, przewracając go jednym szybkim ruchem na drugą stronę. Trzymasz z 10 sekund i wrzucasz na talerz. Najlepiej by było, jakbyś na talerzu położył(a) serwetkę, taką śliską, żeby nadmiar tłuszczu miał gdzie wsiąknąć. Nie potrzebujesz go chyba?

Naleśnikowe FARSZE mogą być różne, w zależności od preferencji kulinarnych. Najpopularniejszym jest ser biały (twaróg) z dodatkiem śmietany i mleka. I cukru, oczywiście (najlepiej pudru, żeby nie było chrupiących grudeczek).
Możesz też użyć wcześniej wspomnianej Nutelli i banana, jeśli je lubisz. Naleśniki na ostro to inna kategoria, nie o tych chciałam dziś napisać.
Możesz pokroić w plastry morele i podsmażyć je na patelni lub podgrillować i położyć obok jako jadalna ozdoba. Opcji jest mnóstwo, tutaj już trzeba puścić wodze fantazji...!

BUON APPETITO!