**********
LEPIDOTERAPIA
Motyle (Lepidoptera) to bardzo poważny problem. Zaprzątał on umysły wielu wybitnych ludzi, żeby wymienić Steina, znanego z “Lorda Jima”, Nabokova, znanego z “Lolity”, Ojca Nabokova, znanego z Nabokova, Gałczyńskiego, znanego z trenu “Na śmierć motyla przejechanego przez ciężarowy samochód”1 itd. itd.
Spoglądając na motyla, odnoszę wrażenie, że jest to okruch innego świata, nieludzkiego świata czystej formy, która wprawdzie nic nie wyraża, ale robi to nad wyraz udatnie.
Wzmiankowany powyżej Stein wspomina egzotycznego motyla, który beztrosko siadł na zalanej krwią, jeszcze ciepłej twarzy zastrzelonego przed chwilą Malaja, żeby natychmiast przefrunąć na kielich pięknego kwiatu, a po chwili wylądować na kupce końskiego łajna, którą dyskretnie przykrył, rozkładając swe wspaniałe, secesyjne skrzydła o siedmiocalowej rozpiętości. (Opowieść Steina o schwytaniu tego motyla, jest jednym z subtelniejszych epizodów “Lorda Jima”).
Chciałem już podsumować te luźne dywagacje banalnym stwierdzeniem, że świat motyli interferuje ze światem człowieka tylko w świecie estetyki, gdy nagle uprzytomniłem sobie, że motyle odgrywają nad wyraz istotną rolę w gospodarce światowej, żeby wymienić ich zasługi w zapylaniu roślin, o ich wpływie na klimat globalny (np. dłuższa nieobecność motyli może spowodować katastrofalne w skutkach opady śniegu), żeby nie wspomnieć o zbrodniczych machinacjach motyla z Tokio, który kilkoma ruchami skrzydeł wywołał tornado na Florydzie (patrz Edward Lorentz, współwinowajca teorii chaosu).
**********
A ja dodam, że temat ten poruszany jest także w filmach fabularnych, chociażby w hicie kinowym "Efekt Motyla" z Ashtonem Kutcherem w roli głównej...
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz